Czy samobójstwo jest rozwiązaniem?

NAWIGATOR:


Index

ważne pytania

kim jesteś?

kobiety i mężczyźni

role płciowe dzisiaj

dlaczego jesteś taki?

kto Tobą kieruje?

zmienić swoje życie

szukanie ideału

przeznaczenie?

sens życia

miłość...

samobójstwo?

jak rozmawiać?

asertywność

o małżeństwie i rodzinie


głębiej, niż psychologia głębiej, niż psychologia


KSIĘGA GOŚCI


mój E-MAIL


linki

nowości na stronie


       Biorąc się za pisanie tego tekstu wciąż jeszcze się zastanawiam, czy w ogóle powinienem to robić... Zobaczę: jeśli to czytasz, znaczy, iż zdecydowałem, że tak. Nie wiem, czy osoby mające myśli samobójcze szukają czegoś takiego w Internecie. Takich badań chyba nikt jeszcze nie robił; może czekają one na mnie. Ale może się tak zdarzyć, więc?... I co właściwie powinienem napisać? Może niech to będzie raczej w stylu reszty strony: trochę informacji, ewentualnych wskazówek... Może warto się z nimi zapoznać.

* * * * *

       Najpierw do Ciebie, któremu może takie myśli przychodzą do głowy...
Poczekaj. Poczytaj. Chciałbym z Tobą pogadać.

       Wiem, że coś się stało, że jest Ci źle. Że czujesz się samotny(-a), bez szans na przyszłość, bez ludzi, którzy mogliby Cię zrozumieć... Wiem, że szukałeś(-aś) pomocy u innych, a oni nie zareagowali. Rozumiem, że masz już wszystkiego dość i nie wiesz, co zrobić; tylko ta jedna myśl pozostała: "skończyć z tym wszystkim"...
Hej! Są jeszcze ludzie, którzy chcą Cię wysłuchać!
płomyk w ciemnościach...        Wiesz, czasem tak jest, że wydaje się, iż jesteśmy w studni bez dna. Straszne uczucie. Może przydarzyć się każdemu. Tobie też. Świat się zawalił, najbliżsi nie rozumieją, nie wiadomo jak z tego wyjść...
Problem w tym, że Twoi bliscy pewnie nie zdają sobie sprawy z tego, co przeżywasz. Nie rozumieją. Oni Cię kochają, zależy im na Tobie, jednak nie wiedzą, co naprawdę dzieje się w Tobie. To nie ich wina...
Ale mam dla Ciebie dobrą wiadomość: są ludzie, którzy to znają i mogą - chcą - Ci pomóc!
       To, co przeżywasz, to sprawa poważna, ale nie beznadziejna. Tak naprawde, to praktycznie z każdego kłopotu można znaleźć jakieś wyjście. Łatwiejsze, trudniejsze - ale ono istnieje. Byle zapytać kogoś, kto je zna. Byle znaleźć kogoś, kto będzie umiał dopomóc, wesprzeć, zrozumieć, poradzić. Bo śmierć nie jest specjalnie dobrym rozwiązaniem, choć teraz może Ci się tak wydawać...

       Masz dość, chcesz coś zmienić, naprawić - nie wychodzi, nikt Cię nie rozumie... Mam dla Ciebie propozycję: wybierz się do psychologa (lub szkolnego pedagoga, by Cię do niego skierował). Wiem, że to może zabrzmieć dla Ciebie głupio, ale ja mówię całkiem serio... Do psychologa nie idą ludzie "nienormalni", ale właśnie ci najnormalniejsi, którzy - jak każdy - potrzebują akurat pomocy i fachowej porady. Nie wstydź się, bo nie ma powodu do wstydu - może nawet przeciwnie, bo u nas ciągle trzeba trochę odwagi, by pójśc do gabinetu psychologicznego. To nie jest "specjalista od wariatów". Psycholog to człowiek, który umie i chce Ci pomóc. Wiesz, chodzi o zasadę: "co dwie głowy, to nie jedna"... Po to zaistniała psychologia - nie, aby leczyć, ale żeby pomagać. Każdy z nas potrzebuje czasem porady, pomocy. Może teraz kolej na Ciebie. Nie podejmuj ostatecznych decyzji przed wykorzystaniem wszystkich szans! Nie warto, Twoje życie jest zbyt cenne dla nas wszystkich, choć może jeszcze nikt o tym nie wie...

       Zastanów się nad tym. Moja propozycja jest jak najbardziej poważna, bo choć Ciebie nie znam, zależy mi na Tobie. Decyzja należy jednak do Ciebie. Tyle, że po odebraniu sobie życia nie będziesz już w stanie nim kierować. Więc może warto posłuchać mojej rady?

* * *

Teraz parę słów do Ciebie, który(-a) może usłyszałeś(-aś) od kogoś bliskiego, że już ma dosyć tego życia...
gdzieś na pewno świeci słońce...
       Nie lekceważ tego. Czasem bywa to tylko "gadanie", ale często - nie. To może być wezwanie pomocy. Może ktoś Ci bliski nic nie mówi, ale widzisz, że ostatnio zamyka się w sobie, unika spotkań... Nie obrażaj się, nie uszczęśliwiaj go (jej) na siłę...
Co możesz zrobić? Przede wszystkim - wysłuchaj. Zapytaj, pogadaj. Nie umoralniaj. BĄDŹ ze swoim przyjacielem, bliskim... Szczególnie, jeśli wiesz, że ostatnio w życiu tego człowieka wydarzyło się coś niedobrego, smutnego, przygniatającego. Być może właśnie dlatego on(-a) sobie z tym nie radzi. Nic nie da tu gadanie, że "świat jest piękny", bo nie jest piękny dla tej osoby. Nie lękaj się, ale raczej zacznij działać.
       Zorientuj się więc, czy w okolicy nie ma psychologa, który mógłby mu (jej) pomóc. Bo to bardzo trudny czas. Możesz nie podołać, choć Twoja obecność ogromnie się liczy. Warto wesprzeć się kimś, kto się na tych problemach zna. A to właśnie psycholog. Mam nadzieję, że uda Ci się takowego znaleźć. Jeśli tak - wybierz się do niego z tym bliskim Ci człowiekiem. Jeśli nie - zdobądź numer telefonu zaufania działającego w Twojej okolicy, oni wskażą Ci odpowiedniego człowieka.
Wielu ludzi w różnym wieku popełnia samobójstwa, lub tego próbuje, bo nie znajdują wsparcia. Bądz wrażliwy na takie sygnały: możesz uratować komuś życie...
NAWIGATOR


po kolei:
dalej



statystyka 
strony